
Notoryczny brak czasu, zadyszka, pisanie tekstów na wczoraj – codzienność dziennikarskiej pracy. Alicja wciąż miała w kalendarzu wpisane na czerwono terminy, których trzeba było dotrzymywać. Wielość różnych spraw i tematów wymuszała skrupulatne planowanie, czasem ucinanie rozmowy w połowie zdania, próby dyscyplinowania i rozmówcy, i siebie. Bo dziennikarstwo to wielość słów, które leją się potokiem, żeby coś lub kogoś wytłumaczyć.
Aż pewnego dnia spotkała Józefa. Był góralem, znanym artystą. Pośpiesznie umawiała się z nim na wywiad, rzucając:
- Przyjadę w okolicach wiosny.
Józef zastanowił się chwilę i odpowiedział:
- Jeśli pory roku mają swoje okolice, to zapraszam.
Alicja zamilkła.
(jarkwi)
29.07.2026 r.